Astroportal.pl
Polskie efemerydy na rok 2017
 

Gimnazjum i cykl Saturna

Mił‚osł‚awa Krogulska

Postanowiłam napisać kilka słów o tym, dlaczego gimnazjum to zło. Dyskusja wraca, bo PiS chce likwidacji tego szczebla edukacji. Wyjątkowo się zgadzam.

Każdy z nas rodzi się z unikalnym horoskopem. To nasza baza startowa, spis naszych potencjalnych cech i talentów. Na ten horoskop w trakcie naszego życia wpływa mnóstwo innych horoskopów - ludzi, wydarzeń, przemyśleń i olśnień. Podlegamy też cyklom planet, które w regularnych odcinkach czasu kształtują nas sposób postrzegania świata. Reforma gimnazjalna w Polsce wpisała się bardzo negatywnie w cykl Saturna.

Cykle planety Saturn wpływają na nasze dopasowanie się do norm i reguł. Regularnie, co około 7 lat od naszego urodzenia planeta ta testuje naszą wytrzymałość i zmusza nas do zadania sobie pytania kim właściwie jestem, co chcę robić i jaki jest mój cel. Pokazuje nam, co trzeba zmienić, działa w bardzo dynamiczny sposób jako walka z autorytetami i z samym sobą.

Gdy mamy 7 lat, spotykamy się po raz pierwszy z krytycznym Saturnem. Dzieci przeżywają ten czas jako oderwanie się od bezpiecznej rodziny i wkroczenie w pierwsze bardziej samodzielne obowiązki - szkołę. Wcześniej nie są na to w pełni gotowe, bo dopiero Saturn uczy, jak siedzieć spokojnie na pupie przez 45 minut. Jeśli dziecko dobrze zniesie ten pierwszy saturniczny próg i nie wywoła się w nim strachu i kompleksów, to da sobie dobrze radę z resztą edukacji. Jeśli nie - nie będzie chciało się uczyć. Dlatego nie jestem zwolenniczką przyspieszania nauki, chyba że przez zabawę, a szkoła to przecież nie zabawa. Szkoła to dla dziecka Saturn, a więc pierwsza poważna sprawa.

Kiedy mamy 14 lat Saturn tworzy opozycję do swojej urodzeniowej pozycji i znaku, w którym był kiedy się urodziliśmy. Rok, a czasami półtorej wcześniej zaczyna się w naszym życiu bardzo niespokojny czas. Rozwój fizyczny przyspiesza, czujemy się niedopasowani do samych siebie i otoczenia. Wszystko jest w jakiś sposób złe, bo zaczynamy dorastać i krytycznie patrzeć na to, co ze światem wyprawiają inni ludzie, także nasi bliscy.

Gimnazjum i cykl Saturna
Zdjęcie z: wikipedia.org

W starym systemie spędzaliśmy ten czas w znanym otoczeniu. Jak komuś odbijało w ósmej klasie, to nauczyciele na ogół wiedzieli, jak z dzieckiem postępować. Dopiero w wieku 14 lat, a więc przy drugim spotkaniu z Saturnem, szliśmy w nowe miejsce (liceum technikum czy zawodówka). Byliśmy na to gotowi, bo Saturn symbolizuje wchodzenie w kolejne fazy życia. Symbolicznie kończyło się dzieciństwo, a zaczynało bycie prawdziwym nastolatkiem. Już można było pić kawę i palić papierosy.

Stworzenie gimnazjów zakłóciło ten naturalny cykl. Do gimnazjum dziecko idzie w wieku 12-13 lat i spędza tam trzy lata. Okres saturnicznego zamieszania w wieku 13 i 14 lat przypada więc na czas pobytu w nowej placówce, z nowymi ludźmi i nowymi zasadami. Zamiast oderwania i wydoroślenia, mamy fazę poczekalni przed liceum, gdzie będzie się poważnym człowiekiem, a nie gimbusem. To nasila problemy wychowawcze.

Opozycja to aspekt konfrontacji, kiedy odkrywamy, że mamy siłę, aby zmierzyć się z tym, co nam się nie podoba. A nastolatkom zwykle wszystko się nie podoba. Oczywiście jedni znoszą to lepiej, inni gorzej.

Gdy mieliśmy 7 lat, podczas pierwszego etapu cyklu, nasze zdanie mało kogo obchodziło. Teraz muszą się z nami bardziej liczyć! Gdy szkoła podstawowa trwała osiem lat, ten niebezpieczny czas przechodziliśmy w znanym otoczeniu. Pani nas znała, woźna rozumiała, było wiadomo kto jest kto. Nagle w siódmej czy ósmej klasie się zmieniało nasze podejście, koalicje, ktoś wydoroślał lub odkrył, co chce w życiu robić. Ale ustalone relacje sprawiały, że nie wybuchała między dzieciakami aż taka agresja, jaką widzimy w gimnazjach. W dodatku klasy pierwsza i druga a są w trakcie buntu, a klasa trzecia już wkracza w dorosłą fazę. Tam dopiero zaczyna się nauka, pierwsze dwa lata nawet nauczyciele określają jako bezproduktywne. Cykle Saturna to także czas, kiedy psychicznie jesteśmy w lekkim dołku. Kiedy dodatkowo budzą się w nas hormony, egzystencja staje się huśtawką nastrojów. Nie mamy ochoty gadać z rodzicami, w szkole piekło, wszyscy udają dorosłych (Saturn nie znosi dzieciństwa), a tak na prawdę potrzebuje się wtedy spokoju i emocjonalnego bezpieczeństwa.

Gdy więc dzieciaki idą do gimnazjum przed opozycją Saturna, są przestraszone, bo stary świat nagle znika. W nowym układzie trzeba zająć jakieś miejsce, a różnice stają się widoczne i wcale nie motywują do działania. Wejście do gimnazjum według moich obserwacji najgorzej znoszą ci, którzy:
- nie mają kasy i są źle ubrani,
- są z niższej sfery społecznej,
- w domu jest kryzys między rodzicami,
- akurat pojawia się nowe rodzeństwo lub matka jest w ciąży.

W starym układzie szkoły ośmioklasowej wszyscy o sobie wszystko wiedzieli, a różnice ekonomiczne nie wpływały aż tak silnie na układy, bo one były już wypracowane. Gdy idzie się do nowego miejsca, chce się wypaść dobrze, a nawet jeszcze lepiej. Stąd ten wyścig na ciuchy, gadżety, zakupy - bo one podkreślają status. Kto z rodziców ma kasę i dostarcza to wszystko, uniknie wielu problemów gimnazjalnych. Kto nie ma, temu współczuję.

Gdy minie opozycja Saturna, a więc w wieku 15 lat, mamy więcej świadomości siebie i presja aby podporządkować się grupie nie jest aż tak silna. Po pokonaniu saturnicznego progu stajemy się bardziej dojrzali. Rówieśnicy mają na nas trochę mniejszy wpływ, bo potrafimy podkreślić swoją odrębność i ją obronić. Dlatego jako astrolog jestem za likwidacją gimnazjów i powrotem do starego systemu.

Mam też wrażenie, że jeśli granice cyklów są rzeczywiście przejściem do nowego etapu, rozwój człowieka przebiega harmonijniej. Gimnazjum to taka poczekalnia, kiedy wpływ Saturna rozbija się o brak iphone'a lub posiadanie go w innym kolorze i potem możemy tylko narzekać, że dzieci nie dorastają. Przesuwa to moment wzięcia za siebie odpowiedzialności na dwudziesty pierwszy rok życia, kiedy Saturn ponownie weźmie nas w obroty. Ale to inna historia.

 

28.10.2015